środa, 13 czerwca 2012

Rozdział 2.

         Nikogo nie było w domu. Przetaczałam się z pokoju do pokoju dosłownie jak po działce kokainy. Z tego wszystkiego posprzątałam pokój i ogarnęłam szafę. Wyciągnęłam gitarę z pokrowca. Przypomniałam sobie chwyty i zaczęłam śpiewać "Zombie" The Cranberries . W sumie to lubiłam mój głos, lekko zachrypnięty. Kończąc refren usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Zbiegłam po schodach i zobaczyłam mamę w kuchni. Pomogłam jej rozpakować zakupy. Zjadłyśmy zapiekankę z brokułami, omawiając jej kłopoty w pracy. Obie ubrane w szare dresy, zasiadłyśmy przez telewizorem i włączyłyśmy jakąś komedię, która jakoś średnio nas rozbawiła.
Wróciłam do pokoju i rzuciłam się na łóżku obok Wasiliji. Spojrzałam na nią a ona położyła mi łapę na brzuchu.
- Skazhite rebenku, chto ya mogu sdelatʹ ? (ros. Powiedz mi kochanie, co mam robić ? )
Szczeknęła i polizała mnie po ręce. Leżałyśmy, przytulone do siebie. Około 18.00 dostałam sms'a od Hazzy: "Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy? Co robisz jutro? ;) H. <3 xxx ". Odpisałam, że nie mam żadnych planów. Włączyłam laptopa i w Google wpisałam "One Direction". Na ekranie pojawiło mi się połączenie od Safi. Odebrałam i w kamerce zobaczyłam uśmiechniętą twarz przyjaciółki. Z jej brązowych włosów ciekły stróżki wody.
- Witojcie ! Cóż to moja ulubiona kobieta porabia? - Pomachała mi i puściła oczko.
- Twoja ulubiona kobieta nie wie co ze sobą zrobić i poznała Harrego z One Direction...
- Ta, takie bajki to możesz Megg wciskać ale nie mnie! - Zaśmiała się. W sumie to nawet nie spodziewałam się innej reakcji.
- Mówię serio. Byłam na spacerze z Wasi - odwróciłam laptopa, żeby suczka też się przywitała z Saphirą - i nagle patrze, a tam jakiś obcy gościu się z nią bawi. Podchodzę a to Harry Styles. Odprowadził mnie do domu i chciał numer. Nie ogarniam w ogóle.
- Boże, widzisz a nie grzmisz. Dałaś mu numer ?! - Spojrzała na mnie krzywo. Widzę, że ona też mi nie pomoże...
- No dałam, bo chyba, znaczy... No bo w sumie to fajny był.
Saphira spadła z łóżka i trzasnęła o podłogę. Zaśmiałam się.
- Porąbało Cię, powiedz mi, że to żart! - Wyjrzała zza łóżka.
- Y, nie, jutro się z nim spotykam.
- UMAWIASZ SIĘ Z NAJWIĘKSZYM KOBIECIARZEM W UK?!
- A nie mogę ?! - Rozłączyłam się i gwałtownie zamknęłam laptopa. Nikt mi nie będzie mówił co mam robić. Wstałam i skierowałam się do łazienki. Zamknęłam drzwi i wzięłam gorący prysznic. Stojąc pod strumieniem wody, myślałam o Hazzie, o Safi.
- Nebesakh , spasi menya . ( ros. Niebiosa, ratujcie. )
Wyszłam owinięta ręcznikiem i schowałam gitarę do pokrowca. Zajrzałam do telefonu. Dostałam znowu sms'a od Harrego: "Ok, to będę po Ciebie o 14.00 <3 :D xx ".
Ucieszyłam się nawet trochę. Nowy przyjaciel, tylko przyjaciel. Odpisałam: "Ok =* xx".
Ubrałam się w pidżamę i zasnęłam z telefonem w ręce i z Harrym w myślach.
    


                                                                            ~|...|~


Wstałam około 10.00. Byłam nawet wyspana. To co miałam ogarnąć, ogarnęłam na luzie. Wzięłam czarne legginsy, niebieski top i szarą bejsbolówkę bo dzień zapowiadał się wietrznie. Delikatnie się umalowałam, włosy pozostawiłam rozpuszczone. Usiadłam na środku przedpokoju by założyć czarne adidas. Zadzwonił dzwonek. Powoli się podniosłam i otworzyłam drzwi. Za nimi stał Harry, wpatrujący się w podłogę. Na dźwięk szczęku zamka, podniósł głowę i uśmiechnął się zadziornie. Jak zwykle loczki, jak zwykle dołeczki i jak zwykle te oczy.
Eĭ, krasivaya zhenshchina. (ros. Cześć, piękna kobieto. ) - Powiedział, całkowicie mnie zaskakując. Pomimo spaczonego akcentu i złej wymowy byłam pod wrażeniem. Zaśmiałam się.
YA nadyeyusʹ, chto eto yeshche ne vse , chto vy mozhete sdelatʹ? Chto my delaem segodnya?  ( ros. Mam nadzieję, że to nie wszystko co potrafisz? Co dzisiaj robimy? )
Byłam pewna, ze nie zrozumiał. I się nie pomyliłam. Wpatrywał się we mnie głupkowato, czekając na tłumaczenie. Ale tłumaczenie nie nadeszło.
- Powiesz mi co to znaczyło? - Zapytał trochę zły.
- Miałam nadzieję, że umiesz trochę więcej. Ale cóż... Zawiodłam się. - Złożyłam usta w podkówkę. Zniknęła frustracja z jego twarzy. - Co dzisiaj robimy ?
Wyszłam na schody, a on objął mnie ramieniem. No i jak go traktować jak przyjaciela? Kiedy on na to nie pozwala. Nie jestem pierwszą, którą można wyrwać na uśmiech. Przepuścił mnie przodem i zamknął za sobą furtkę.
- Poczekaj, muszę ją zakluczyć bo nikogo nie ma w domu.
Przez chwilę miałam wrażenie, że oczy mu się zaświeciły. Zamknęłam bramę i poszliśmy dalej.
Opowiedziałam mu o kłótni z Safi.
-Znałaś mnie od kilku godzin, wcale nie musiałaś mnie bronić!
- Nie musiałam, ale chciałam... - Spojrzałam mu w oczy. Uśmiechnął się delikatnie.
- Dobrze wiedzieć ! - Podrapał się po głowie i dałabym sobie rękę uciąć, że się zarumienił.
Kierowaliśmy się w zupełnie nieznaną mi stronę. Jakieś dróżki, pobocza, lasy i inne takie podejrzane miejsca. W końcu stanęliśmy na skraju lasu. Błądził przez chwilę, aż nagle skręcił.
- Czuję się niepewnie idąc z chłopakiem, którego znam dzień do lasu. - Zauważyłam, chichotając. Ruszyłam jego śladem.
- Nie martw się, żadnych gwałtów nie będzie... Niestety... - Wyskoczył zza drzewa. Objął mnie a potem złapał za rękę.
Tak ciężko mu się oprzeć. Tak ciężko walczyć ze samą sobą. Pomimo, że wiedziałam, jak na mnie patrzy, starałam tłumaczyć to sobie inaczej. Nie chciałam od niego niczego. Może oprócz uwagi. Której i tak poświęcał mi wiele. Każdy jego dotyk dawał mi pewny rodzaj uczucia. Jeszcze nie potrafiłam go zidentyfikować.
- Chyba na szczęście ! - Do tej pory szliśmy w pewnym odstępie od siebie. Kierowana autopilotem zbliżyłam się do niego. Czułam jego zapach. Prowadził mnie, miał świetną orientację w terenie.
W końcu stanęłam na małej polance. Rozejrzałam się wokoło. Była w kształcie koła, wyściełana małymi żółtymi kwiatkami. Promienie słoneczne przedzierały się przez koronę drzew.
Harry stanął na środku polanki i powiedział:
- Pięknie, nie ? Kocham to miejsce.









1 komentarz:

  1. Zajebiste, serio.
    I super, że tłumaczysz wstawki rosyjskie. Jako że babcia była Ukrainką i nie mówiła po polsku, to ja bym się jeszcze domyśliła, ale inni wątpię, więc super ^_^

    OdpowiedzUsuń